top of page

Przedszkole "Promyczek" Białobrzegi

Drodzy Rodzice 

Linki do zdjęć Waszych Pociech znajdują się poniżej , zapraszam do ich obejżenia najlepiej na komputerze gdyż na telefonie mogą wystąpić problemy . Zdjęcia są wykonane w wersji kolorowej oraz czarno białej a hasła do Galerii posiada Dyrekcja Przedszkola . Galeria czynna od 28 Pażdziernika do 13 Listopada (Niedziela ) 2022 do godz 23:00 

Bezpiecznej płatności za zdjęcia mogą Państwo dokonać za pomocą karty kredytowej lub debetowej za pomocą sytemu Paypal   a zdjęcia do odbioru  będą czekały na Państwa w Przedszkolu .

Jeśli nie ma jakiegoś ulubionego formatu Państwa odbitek to bardzo proszę o kontakt a z miłą chęcią go dodam do galerii. Nojekfotograf@gmail.com

Pozdrawiam serdecznie 

Adrian Nojek 

Grupa Liski

LINK

Grupa Motylki oraz Myszki 

LINK 

Grupa Żabki

LINK

Całe Przedszkole (Sadzenie Drzew )

LINK

Grupa Niedzwiadki

LINK

Biedronki i Pszczółki

LINK

FOTOGRAFIA PRZEDSZKOLNA 
Dzień z życia Przedszkolaka

Fotografia przedszkolna jest nudna

Ja się rzadko denerwuję, ale owszem, zdenerwowałem się. Bo lubię dzieci i lubię fotografię, a jedno z drugim to już w ogóle. A dotarło do mnie, że dla przedszkolaków nikt się nie stara. Że podczas kiedy fotografowie mody, ślubni czy eventowi mówią w szesnastu językach i w każdym z nich chwalą swojego klienta, fotografowie przedszkolni wymyślili wiele różnych sztucznych innowacji w postaci pozowanych zdjeć na których dzieci wyglądają jak na skazaniu i uparcie wciskają rodzicom maluchów. Poza tym wszystko po staremu (za bardzo nieadekwatną cenę).

 

Zrobiłem szybki wywiad w zaprzyjaźnionych przedszkolach. „Owszem, był ostatnio pan, przywiózł plastikowy motor i sadzał na nim dzieci. A właściwie dwójkę, bo tylko dwoje nie usmarkało się po pas i nie zapierało rękoma i nogami” – skomentowała sytuację pani Ania, opiekunka najmłodszej grupy. „Każde dziecko po kolei – cyk, cyk, grupowe – cyk,cyk i do domu” – śmieje się kolejna nauczycielka. Czy mieliście kiedykolwiek do czynienia z podekscytowanym czterolatkiem, który już podczas ubierania butów w szatni perorował rodzicom, jaki to dzisiaj był dzień, bo był pan fotograf i miał taki wypaśny sprzęt, i robił takie mega foty? Nie sądzę.

Małe dzieci nie rozumieją i zazwyczaj nie lubią samotnie pozowanych zdjęć, kiedy wyciągnięte z grupy mają błyskawicznie zrobić wrażenie szczęśliwych do obłędu, gorąco utulić wymemłanego pluszaka i pospiesznie się oddalić, robiąc miejsce następnemu modelowi. Czasem kończy się to strachem i płaczem, nad którym nikt specjalnie się nie roztkliwia, bo dzieci tak mają i już. Zasmarkany delikwent ulega perswazji, a jak już bardzo nie chce usiąść na krzesełeczku, wraca do grupy i po prostu nie będzie miał zdjęcia.
Starszaki wiedzą już, co jest grane, więc od niechcenia stają pod ścianą, pozwalając się sfotografować. Foto-szał, prawda?

Efektem finalnym procedury jest wątpliwie estetyczne zdjęcie, które rodzice kupują z rutyny i poczucia obowiązku, a potem chowają do albumu albo na dno szuflady, bo ono się najzwyczajniej do niczego nie nadaje. Czasem tylko swoją kopię otrzymują dziadkowie, i jedynie im zdarza się trzymać ją na widoku (wcale nie ze względu na walory estetyczne dzieła, ale widniejącą na zdjęciu postać ukochanego wnuczątka). W życiu nie widziałam nikogo, kto przywiesza przedszkolne fotki na ścianach lub z dumą wrzuca je na fejsa. Bo to jest, bądźmy szczerzy, fatalny gatunek chałtury, który nie służy niczemu innemu poza dokumentacją, że oto pociecha jest starsza o rok.

A przecież dzieci są takie piękne…

Mają małe noski i rumiane policzki, błyszczące oczy i potargane włosy, kiedy szaleją w piaskownicy. Serwują swoje bezzębne uśmiechy i bawią się tak szaleńczo, że zawsze zazdroszczę im tej energii. Jak można wyciągać je z tego kolorowego świata i sadzać pod burą szmatą w celu wykonania statycznego zdjęcia?! Nie rozumiem. Dzieci owszem, bywają statyczne – kiedy w skupieniu coś tworzą. Kiedy z powagą oddają się swojej roli w zabawie. Zastygają wtedy w cudownym bezruchu, przygryzają wargę, odgarniają opadające kosmyki włosów. Są w tej czynności całe i są wtedy najpiękniejsze na świecie. Jak można przepuścić taką okazję do zrobienia zdjęcia?Nie pojmuję. Przecież roztańczony czy zaczytany przedszkolak może być bohaterem poruszającego portretu, dobrze skadrowanego i poddanego pięknej obróbce zdjęcia, które trafi na honorowe miejsce w salonie. Może, jeśli fotograf uczciwie nad tym popracuje.

Z dziećmi trzeba się przywitać, trzeba się przedstawić i zapoznać. Trzeba im towarzyszyć i pytać, jaką chciałyby mieć fotografię. Z autem, z misiem? A może z przyjacielem? One dobrze wiedzą i nawet jeśli początkowo trapi je wstyd, po jakimś czasie same przychodzą, ciągną za nogawkę: „Paan, a zrobicie mi zdjęcie?”. Jasne, że zrobimy! Nie będziemy ich ciągnąć za rękaw, ustawiać, poprawiać. Będziemy chichotać i włazić pod stół, jeśli dzieci tam będą. Będziemy im towarzyszyć, proponować i respektować, jeśli odmówią. I wszyscy będziemy się z tym czuli dobrze, wszystkim nam będzie fajnie i miło.

Fotograf z misją

Będę walczyć o takie oblicze fotografii przedszkolnej. Będę przekonywać dyrektorów, że pora na zmiany, że starczy już marnowania okazji na piękne zdjęcia. Ale najważniejsze jest to, żeby dostrzegli to rodzice, i żeby zaczęli zwracać uwagę na to, co oferują im fotografowie przedszkolni. Czy im samym naprawdę podobają się przedszkolne zdjęcia potomków? Czy ich dzieci dobrze wspominają wizytę fotografów? Czy są to osoby pełne pasji, czy rutynowo wykonujące swój obowiązek?

Bo zdjęcia dzieci robi się po to, żeby się podobały. Żeby wzruszały dziś i za dwadzieścia lat.

                                         UWAGA
Jeśli chcieliby Państwo zobaczyć całą sesje dzień przedszkolaka to bardzo proszę klikając na link poniżej . hasło do galerii to : nojekfotograf 

posiadam zgodę rodziców oraz dyrekcji szkoły na rozpowszechnianie tej galerii

tel. 537 343 144
 

OSTATNIE REALIZACJE

bottom of page